styczeń5

Na dobry początek....

dodano: 5 stycznia, 12:21 przez eddie87


 

 Odkąd pamiętam muzyka towarzyszyła mi przy każdej okazji. Czasem wystarczy kilka pierwszych taktów aby w mojej glowie odżyły wspomnienia. Muzyka gra a ja i tylko ja wspominam. 

To tak jakby w głowie, gdzieś głęboko zamontowali mi taki mały projektor, który jak taka czujka ruchowa wzbudza się i emituje filmik zwiazany (w znany tylko mojemu mózgowiu sposób) z daną sytuacją lub wydarzeniem. Taki mechanizm całkiem niezależny ode mnie. 

I tak czas płynie swoim rytmem a mnie przybywa tych filmików.

W tych swoich muzycznych wspomnieniach często wracam do zamierzchłych w(moim mniemaniu) czasów, gdzie wychowana na Perfect-cie i Lady Pank-u zbuntowana ja uparłam się jak ta koza w marasie, i z klapkami na oczach i słuchawkami w uszach maszerowałam z gniewną miną do szkoły, wywrzaskując po drodze "Hello Hello how low! Załaduj Broń i przyprowadź znajomych, to zabawne Hello Hello how low..." Albo "I'm so happy cause today i found my friends..." W tamtym czasie malo mnie obchodziło co ludzie sobie o mnie myślą. Zreszta do dzisiaj dnia mam to w głębokim poważaniu. 

Wtedy ważna byłam ja i moje jestestestwo buntujące się przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Nosiłam potargane spodnie, bundeswere i glany z czerwonymi sznurówkami i czułam się jak ten "pan życia i śmierci" Teraz wspominam i smieję się sama z siebie. Z tym irokezem i ciężkim make upem wyglądałam jak "idź do lasu i obuś zgubiła drogę powrotną". <lol> A potem nastała era liceum i moje buntownicze ja postanowiło być nadal buntowniczką ale z poszerzonymi horyzontami. Także oczne klapki poszły precz. I tak z zagorzałego punka z "irkiem" na łbie przeistoczyłam sie jak ta larwa w zaawansowane stadium ogólnie pojętego "rockowca" we wszelkich odsłonach. e ewoluuję co i rusz poszerzałam zasób ulubionych i najulubieńszych kapel, dzięki czemu matuś moja dostawała histerii i stanów przedzawałowych wysłuchując "żelaznych dziewic", "Pogromcy", "lorda Vadera" czy chociażby "Pana Mansona". MOje domowe koncert metali ciężkich zwykle kończyły się karczemną awanturą, moim wrzaskiem w obronie mojej wolnośći słowa i nurtu muzycznego i w efekcie finalnym uciętą wtyczką do mojej świetej wieży!!!! Także zanim skończyłam pierwszą klasę liceum kabel wymagał wymiany... 

I dziś jak tak sobie o tym myśle to w tamtym czasie miałam ochotę tylko na " Run to the hills...." Buźka

 

https://www.youtube.com/watch?v=3ZlDZPYzfm4




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy